Coverover na rower i do wózka

Potrzeba jest matką wynalazków. A kto wynalazków ułatwiających życie potrzebuje najbardziej? Oczywiście matka ;) I to właśnie jedna z nas drogie mamy wymyśliła, zaprojektowała a nawet opatentowała genialne w swej prostocie okrycie dla dziecka do wózka i fotelika rowerowego - Coverover. Czym jest Coverover?

To okrycie dla dziecka do wózka lub fotelika rowerowego, które ma zabezpieczać malucha przed chłodem, wiatrem i umiarkowanymi opadami. Na pierwszy rzut oka nic szczególnie rewolucyjnego. Jednak, gdy weźmiemy pelerynkę pod lupę dostrzeżemy niuanse, które wyróżniają Coverover na tle innych okryć, peleryn itp. Widać, że całość jest przemyślanym i świetnie wykonanym projektem. Zastosowane rozwiązania są odpowiedzią na konkretne potrzeby a nie wydumanym pomysłem osoby, która w życiu dziecka nie miała ;) Co więcej Mama, która wymyśliła Coverover to kobieta poszukująca i dążąca do stworzenia produktu idealnego. Cały czas pracuje nad tym by całość ulepszać i tworzyć nowe wersje.

 

 

 

Mój Coverover używany jest tylko w czasie wycieczek rowerowych. Wózek Młody oprotestował rok temu więc siłą rzeczy nie mam jak sprawdzić przydatności okrycia w spacerówce. W foteliku rowerowym sprawdza się bardzo dobrze. Co najważniejsze, chroni przed nieprzyjemnym silnym wiatrem. Zabezpiecza także przed niewielkim deszczem (w ulewie nie mieliśmy jeszcze przyjemności jeździć wspólnie ;) ).

Największe plusy Coverover to zastosowany materiał (softshell i polar) i cały system zamków błyskawicznych i otworów, które pozwalają dopasować okrycie do potrzeb chwili. Na plecach długie rozcięcia przykryte zakładkami pozwalają przeprowadzić pasy bez względu na to na jakiej umieszczono je wysokości. Jest także rozcięcie pozwalające przeprowadzić pas krokowy. W naszym przypadku tędy przechodzą także pasy naramienne. Rozcięcie jest dobrze zabezpieczone przed uszkodzeniem.

 

IMG_2706IMG_2708IMG_2710

 

Dziecko wcale nie musi być nim cały czas okryte. Okrycie rozkładamy na foteliku rowerowym, mocujemy przy pomocy specjalnej taśmy z zatrzaskiem, sadzamy Brzdąca zapinamy pasami i w drogę. A gdy pojawi się potrzeba osłaniamy dziecko od szyi do stóp “kocykiem”.

Założenie “pelerynki” na dziecko trwa chwilę i nie stanowi problemu co w czasie wycieczki jest bardzo istotne. Zakładam, że starsze dziecko spokojnie poradzi sobie samo w czasie jazdy. Młody, co prawda sam się nie ubrał ale z rozebraniem się, gdy zrobiło się zbyt ciepło uporał się w minutę ;)

Coverover jest duży. Dzięki temu będzie służył dziecku długo nie ograniczając mu swobody ruchu ani nie zmniejszając poczucia komfortu.

Przyznam, że przed pierwszym użyciem miałam wątpliwości, czy Coverover sprawdzi się u nas, gdyż używamy fotelika o mniej typowych “kształtach”.  Okazało się jednak, że to naprawdę uniwersalne okrycie i wraz z fotelikiem Bobike Maxi Tour tworzy dobraną parę.

Fajne w Coverover jest to, że jego użycie nie ogranicza bezpieczeństwa dziecka. Nadal mamy możliwość dokładnego zapięcia pasów na dziecku nie na pelerynie. Używając np. kurtki czy grubej bluzy możemy mieć taką sytuację jak w foteliku samochodowym. Powstaną luzy, które obniżą stopień zabezpieczenia dziecka. Tu nie ma o tym mowy.

Coverover pomyślano ponad to tak by nie przeszkadzał w czasie jazdy powiewając bezładnie na wietrze.

Nie zginie też jak zwykły kocyk, którego czasem rodzice używają by okryć dziecko w czasie jazdy w foteliku rowerowym.

Na plus liczymy także to, że Coverover jest lekki i poręczny w transporcie. Po zdjęciu z fotelika, wózka lub sanek daje się rozłożyć “na płasko” a później łatwo go złożyć i zapakować do dołączonej torebki. Ułatwia to transport i przechowywanie.

Możliwość rozłożenia Coverover tak jakby był kocykiem sprawia, że może on służyć jak “mata piknikowa” w wersji mini. W czasie przerwy w wycieczce rozkładamy go na trawie czy piasku i nasze dziecko (lub my) możemy sobie przysiąść i odsapnąć. Softshell stanowi wystarczającą izolację w takich sytuacjach. Myślę, że w razie potrzeby Coverover może posłużyć nawet jako plenerowy przewijak ;)

Projektantka myśli także o bezpieczeństwie. Jeden z modeli, które są dostępne, posiada odblaskową lamówkę poprawiającą widoczność dziecka a tym samym rowerzysty po zmroku.

Jedyne czego mi brak to kaptur. Jednak jego brak jest zamierzony i podyktowany 3 kwestiami:

  • wyeliminowaniem wszelkich nierówności (musi rozłożyć się zupełnie na płasko);
  • faktem iż w foteliku rowerowym większość dzieci podróżuje w kasku (kaptur musiałby być bardzo obszerny co wyklucza realizację wyżej wymienionego celu ;) );
  • faktem, że w wózku kaptur jest zbędny i jedyne co może to może przeszkadzać.

 

coverover-active-granat-odblask 3

To dopiero początek naszej przygody z Coverover. Teraz panują takie upały, że używanie go jest zbędne jednak już niebawem upały się skończą i okrycie powróci do łask a wtedy mam nadzieję przybędzie i wrażeń i przede wszystkim zdjęć. Uczciwie przyznam, że z tym cykaniem fotek na wycieczkach mamy pod górkę. Jak już wystartujemy to jedziemy a później sił brak (w końcu mamy już swoje lata ;) ) Wstyd i hańba ale obiecuję poprawę ;)

 

IMG_2712

3 Responses

  1. Faktycznie okrycie do zadań specjalnych. Brakowało na rynku produktu, który łączyłby w sobie najlepsze cechy tradycyjnego kocyka, kurteczki i parasolki :) Prosta forma, ale funkcjonalność ogromna. CoverOver chroni przed deszczem, wiatrem. Jest wykonany w oddychających materiałów. Dziecko nie może “zrzucić” okrycia więc ma zawsze zapewnioną optymalną temperaturę. Na plus także to, że CoverOver łatwo przetransportować w stanie złożonym, można też rozłożyć na ziemi jako matę. Rewelacja.

  2. Podoba mi się. Juz widzialam pare pozytywnych opinii na temat tego wynalazku i przyznaje, ze chyba kupie. Tez nie zawsze wiem jak ubrac dziecko na rower- niby cieplo, ale wiatr zawiewa. A to jednak chroni porządnie :-)

  3. Jak dla mnie rewelacja. Nie tylko ładne i wygodne, ale także funkcjonalne. Do wszechstronnych zastosowań. I faktycznie działa – optymalny komfort cieplny to podstawa, a z Cover Over można go zapewnić dziecku bez problemu. Fajnie, że po złożeniu zajmuje niewiele miejsca.